Nad wodą tragedia przychodzi po jednej chwili nieuwagi

Nad wodą tragedia przychodzi po jednej chwili nieuwagi

Wystarczy alkohol, zły skok albo brak nadzoru nad dzieckiem, by letni wypoczynek zakończył się interwencją ratowników. Policjanci i służby ratunkowe od lat powtarzają, że nad jeziorem, rzeką czy zalewem najbardziej zawodzi pośpiech i lekkomyślność.

Wypoczywający powinni wybierać kąpieliska strzeżone, gdzie ratownicy mogą zareagować natychmiast. Trzeba też stosować się do ich poleceń i zwracać uwagę na flagi oraz oznaczenia, bo to one pokazują, czy warunki do kąpieli są bezpieczne.

Największe ryzyko pojawia się wtedy, gdy ktoś wchodzi do wody po alkoholu albo po środkach odurzających. Taki stan obniża koncentrację, zaburza ocenę sytuacji i wydłuża reakcję. Do tragedii prowadzi też gwałtowne wejście do zimnej wody w upale, skok na główkę w nieznanym miejscu albo pływanie bez sprawdzenia dna, gdzie mogą czekać kamienie, konary i elementy konstrukcyjne.

Szczególnej uwagi wymagają dzieci, które nawet umiejąc pływać, nie powinny zostawać bez dorosłego nadzoru. Kamizelka asekuracyjna przy sprzęcie wodnym nie jest dodatkiem, tylko podstawą, a kajak, łódź, rower wodny czy deska SUP wymagają także sprawdzenia stanu technicznego przed wypłynięciem i śledzenia prognozy pogody. Burza, silny wiatr i nagłe pogorszenie warunków potrafią błyskawicznie zmienić spokojny dzień w akcję ratunkową.

Osoba, która zauważy tonącego lub potrzebującego pomocy, nie powinna narażać własnego życia. Najważniejsze jest szybkie powiadomienie ratowników albo numeru alarmowego 112 i przekazanie dokładnej lokalizacji oraz opisu sytuacji. Komenda Powiatowa Policji i ratownicy przypominają, że rozsądna reakcja często decyduje o tym, czy interwencja skończy się tylko na strachu, czy już na walce o życie.

To właśnie nad wodą najłatwiej zlekceważyć podstawy, a później w jednej chwili zapłacić za to zdrowiem albo życiem.

na podstawie: Policja Olkusz.